Gliwicka Łąka Kwietna

0
24

Mieszkańcy Gliwic zdecydowali w Budżecie Obywatelskim, by sfinansować utworzenie wieloletniej łąki kwietnej na terenach przy ul. Folwarcznej. Takie inicjatywy wpisują się w szerszy nurt „Green City” i są zwyczajnie prozdrowotne dla samych mieszkańców. Co ważne, przy okazji „mieszkańców” mam na myśli jednocześnie Gliwiczan, jak i niezbędne dla naszego ekosystemu owady, znajdujące swój dom w przywołanej łące kwietnej.

Rozpowszechnienie świadomości dotyczącej postępowania globalnych zmian klimatu uczuliło wielu ludzi na sprawy dotyczące ekologii oraz ochrony przyrody. Nawet przestrzenie, które nie są bezpośrednio związane ze zmianami klimatu – jak niska emisja (słynny smog), czy lokalne zieleńce – stały się głównymi osiami debaty o przyszłość miast. Rządowe oraz samorządowe programy wsparcia wymiany pieców, poprzez usuwanie źródeł niskiej emisji, znacznie wpływają na poprawę jakości powietrza. A sami mieszkańcy – jak w przykładzie bytomskiego budżetu obywatelskiego – wymuszają na rajcach dodatkowy, zielony zwrot w zakresie zieleńców. Wzorcowym i chyba całkiem dobrze przyjętym w śląskiej rzeczywistości przykładem takiej aktywności są coraz popularniejsze łąki kwietne. I to nim, jest poświęcony niniejszy tekst.

Co do zasady, łąki kwietne można podzielić ze względu na ich żywotność. Na łąki o charakterze jednorocznym, a także na łąki o charakterze wieloletnim. Długość życia łąki kwietnej zależy od roślin, które zostaną wykorzystane przy jej tworzeniu. Niezależnie od tego, czy mówimy o łące jednorocznej, czy wieloletniej, w obu przypadkach łąki kwietne są bezpiecznymi przestrzeniami dla wielu małych zwierząt i owadów. W ten sposób lokalnie wspierają one bioróżnorodność, dzięki czemu korzystnie wpływają na poprawę ekosystemu, jakości powietrza, a i samego poziomu życia.

Z kronikarskiego obowiązku należy zaznaczyć, że wieloletnie łąki kwietne w pierwszym roku od momentu posadzenia często charakteryzują się nieznacznymi „plonami”. Wynika to z prostego faktu. Rośliny wieloletnie w pierwszym sezonie zawiązują rozety liściowe i systemu korzeniowe, żeby móc prawdziwie zakwitnąć w przyszłych latach.

Fot. Łąki Kwietne Karol Podyma

Przykładem wartym zwrócenia uwagi jest Miasto Gliwice. Przy ul. Folwarcznej dzięki gliwickiemu Budżetowi Obywatelskiemu została założona ciekawa łąka kwietna. Wykonawcą zamówionej usługi była Pracownia Zielone Miejsce. Robiąca wielkie wrażenie łąka tworzą między innymi gatunki: złocień właściwy, babka lancetowata, koniczyna łąkowa, sparceta siewna, krwiściąg pospolity, krwiściąg mniejszy, ślaz dziki, komonica zwyczajna, rumian barwierski, kąkol polny, cieciorka pstra, wiesiołek dwuletni, szałwia łąkowa, marchew zwyczajna, goździk kropkowany, lucerna nerkowata, lepnica rozdęta, chaber driakiewnik, len trwały, goździk kartuzek, wyka ptasia, ostróżeczka polna, chaber bławatek, żmijowiec zwyczajny, pasternak zwyczajny, rumian żółty, rumian barwierski, kozibród łąkowy, bniec biały, ślaz piżmowy.

Dzięki zastosowaniu takiej mieszanki roślin, łąka kwietna może być domem dla dzikich zapylaczy, czyli dziko żyjących pszczół. W tym kontekście łąki kwietne są niezwykle istotnym zagadnieniem, ponieważ, większość przedsiębiorstw oraz instytucji decydujących się na podjęcie prośrodowiskowych kroków, ogranicza się do stworzenia uli, w których mogą mieszkać jedynie pszczoły miodne (gatunek, który nie jest zagrożony, a co więcej – dzięki ludzkiej pomocy – dokonuje on intensywnej ekspansji). Warto przywołać wypowiedź Piotra Krawczyka (Prezesa Regionalnego Związku Pszczelarzy w Częstochowie) dla Dziennika Wschodniego: „Przerażają mnie ule na dachach. Proszę się położyć na dachu wysokiego wieżowca przy letniej pogodzie. Pszczoły wcale lepiej tego nie odczuwają. Dla owadów lepiej, żeby ul stał pod drzewem, a nie na wyłożonej papą „patelni”. Paradoksalnie, w miastach pszczół jest całkiem sporo, choć nie jest to miejsce, gdzie trzeba wstawiać ule. W mojej ocenie, pasieka w takim miejscu to może fajny PR dla właściciela na kilka minut, ale dla pszczół to trwała męczarnia.”

Łąki kwietne są bezpiecznym środowiskiem dla bardzo pożytecznej, pospolitej w Polsce pszczoły murarki, a także dla innych dzikich zapylaczy: trzmieli, muchówki, motyli, chrząszczy, porobnicy, ćmy i wielu innych owadów.

Źródło: