Rozmowa z przewodniczącym NZS-u – Tomaszem Wróblewskim

0
28

O Niezależnym Zrzeszeniu Studentów, jego odrodzeniu i działaniach, opowiada przewodniczący Tomasz Wróblewski – magister historii i student filozofii w ramach Kolegium Indywidualnych Studiów Międzyobszarowych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, a od 2020 roku przewodniczącego Niezależnego Zrzeszenia Studentów.

Wiktoria Kubica: Jak powstało Niezależne Zrzeszenie Studentów? 

Tomek Wróblewski: Niezależne Zrzeszenie Studentów to organizacja jednocząca uczniów uczelni wyższych, która powstała około 42 lata temu jako organizacja opozycyjna, sprzeciwiająca się ówczesnej władzy komunistycznej. Dążyła do tego, aby studenci o poglądach politycznych odmiennych od komunistycznych posiadali swoje szkolne prawa.

W.K.: Czym różni się Niezależne Zrzeszenie Studentów od Samorządu Studenckiego? 

T.W.: Uważam, że Niezależne Zrzeszenie Studentów daje większe możliwości niż Samorząd Studencki. W NZS-ie możemy organizować różne wydarzenia, od konferencji naukowych, po wydarzenia charytatywne czy kulturalne. W tych działaniach możemy i współpracujemy z innymi ośrodkami NZS, których w Polsce jest już prawie 30. Najważniejszym zadaniem samorządu studenckiego jest natomiast reprezentowanie studentów przed władzami uniwersytetu i zgłaszanie ważnych dla studentów projektów.  

W.K.: Czy mógłbyś powiedzieć coś na temat samej struktury Niezależnego Zrzeszenia Studentów? 

T.W.: Raz w roku, w czerwcu na Zjeździe Delegatów wybieramy swoje władze – Zarząd Krajowy. Komisja Krajowa składa się z przewodniczących wszystkich organizacji uczelnianych, a organizacje uczelniane są najmniejszą jednostką organizacyjną, która zrzesza studentów z danej uczelni. Obecnie jest ich 29; każda z tych organizacji ma swojego przewodniczącego. Zarząd Krajowy jest wspierany przez Zespół Krajowy oraz różnego rodzaju Biura, które zajmują się sprawami studentów i rozwojem organizacji.  

W.K.: Czym najczęściej zajmujecie się w NZS-ie? 

T.W.: Czerpiąc z wieloletniego doświadczenia, prowadzimy działalność w różnych obszarach: od ekologii, poprzez kulturę, na edukacji kończąc. Nasi członkowie to świadomi młodzi ludzie, dla których ważne są kwestie społeczne. Wśród naszych działań ważnym elementem jest również działalność charytatywna, którą podejmujemy poprzez m.in. promowanie krwiodawstwa (Wampiriada) oraz organizowanie zbiórek charytatywnych. Realizujemy również projekty promujące edukację, takie jak Studencki Nobel czy Konkurs Konstrukcji Studenckiej. Organizujemy także wydarzenia integracyjno-kulturalne, takie jak wieczory przy planszówkach. 

W.K.: W jakich inicjatywach Niezależnego Zrzeszenie Studentów ostatnio brałeś udział? 

T.W.: Tour de NZS. To inicjatywa, która angażuje członków i sympatyków organizacji z całego kraju, a noclegi zapewniają im członkowie lokalnego NZS-u. Jest to wspaniała przygoda dla studentów, którzy chcą podróżować po Polsce, brać udział w integracji, zwiedzaniu miasta i wymianie doświadczeń.  

W.K.: Jak zaczęła się Twoja przygoda w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów? 

T.W.: Moja przygoda zaczęła się w 2020 roku, kiedy to w czasie pandemii mój kolega przypomniał mi, że istnieje taka organizacja jak Niezależne Zrzeszenie Studentów, która na Uniwersytecie Śląskim praktycznie przestała działać. Zorganizowałem chętne osoby i w taki sposób zostałem niejako inicjatorem odnowienia NZS na UŚ, a reaktywacja była dla mnie o tyle łatwiejsza, że miałem już doświadczenie nabyte w Samorządzie Studenckim.

Miałem również świadomość tego, że mój tata był związany z NZS-em; w czasach studenckich wraz ze swoimi kolegami kładł fundamenty pod NZS na Uniwersytecie Śląskim. Poczułem, że ja jako jego syn, nie mogę zaniedbać tego, co tworzył.  

W.K.: Dlaczego polecasz wstąpienie do Niezależnego Zrzeszenie Studentów?

T.W.: Studia są ważnym elementem w życiu człowieka, w czasie ich trwania zdobywa się nie tylko wykształcenie, ale również przyjaźnie na całe życie. Takie relacje tworzą się szczególnie w kołach naukowych czy organizacjach studenckich, takich jak samorząd czy właśnie Niezależne Zrzeszenie Studentów. Udzielałem się w każdej z tych organizacji – chodziłem na spotkania kół naukowych i przez jedną kadencję byłem również członkiem Samorządu Studenckiego. Wydaję mi się, że dopiero pod koniec moich studiów, w NZS-ie, znalazłem to, o co mi chodziło – idealne miejsce dla siebie.

Z jednej strony mamy możliwość zawierania przyjaźni, a z drugiej rozwijania swoich pasji, także tych naukowych. Jako organizacja sami możemy określać profil swojej działalności; czy jesteśmy bardziej jak samorząd studencki broniący praw studentów, czy też skupiamy się na działalności naukowej lub charytatywnej.