Transformacja energetyczna nie polega na OZE

0
36

Działalność technologiczna, przemysłowa, naukowa, a coraz bardziej także rozrywkowa realizowana najpierw przez społeczeństwa Zachodu, a następnie resztę świata, od czasów pierwszej rewolucji przemysłowej w XIX wieku, doprowadziła do uwolnienia w atmosferę wielkich ilości gazów cieplarnianych, w tym przede wszystkim dwutlenku węgla. Można by wręcz powiedzieć, że ceną współczesności z jej rozwojem technologicznym, przemianami społecznymi, realizacją idei „państwa dobrobytu”, czy usprawnienia transportu krajowego i międzynarodowego okazał się klimat, a w konsekwencji środowisko naturalne.

To między innymi przez te odłożone w czasie „koszty poniesionych inwestycji” w naturalny sposób nasza uwaga w stosunku do trwającej transformacji energetycznej, koncentruje się wokół odnawialnych źródeł energii. Jako odnawialne źródła energii traktuje się instalacje, które są w stanie generować energię elektryczną, dzięki wykorzystaniu energii kinetycznej wody (elektrownie wodne), wiatru (elektrownie wietrzne) lub energię pozyskiwaną z promieniowania słonecznego (elektrownie słoneczne). Inaczej mówiąc, takie źródła energii elektrycznej, w trakcie funkcjonowania których nie wykorzystuje się kopalin (węgla, gazu, ropy, uranu, plutonu). W konsekwencji, zastosowanie w miksie energetycznym odnawialnych źródeł energii, w znaczący sposób wpływa na obniżenie poziomu generowanego śladu węglowego. Dla zobrazowania tego zjawiska, warto zwrócić uwagę na wyliczenia Vattenfallu. Wytworzenie 1 kWh energii w elektrowni węglowej oznacza emisję CO2 w wysokości 850 g. W przypadku jednostek gazowych, wciąż mówimy o emisji na poziomie 500 g/1kWh. Podczas gdy w przypadku energii wodnej są to zaledwie 4 g/kWh, w przypadku energii wiatrowej 12 g/kWh, natomiast energii słonecznej są to 60 g/kWh.

Jednak to nie zmniejszenie poziomu emisji gazów cieplarnianych przy produkcji energii elektrycznej jest głównym elementem transformacji energetycznej. Znacznie donioślejszym i trwalszym elementem transformacji jest zmiana z systemu promienistego, na system wyspowy. System promienisty, dotychczas obowiązujący w Polsce, polegał na sytuacji, w której energia elektryczna była dostarczana przez duże elektrownie, często będące pod kontrolą spółek skarbu państwa. Jak pokazały liczne przykłady z rosyjskiej ofensywy na Ukrainie z 2022 r., takie duże elektrownie są łatwym celem dla obcego wojska. Ponadto taki system generuje potrzebę budowy oraz utrzymywania wysokokosztowych sieci wysokiego napięcia, łączących najodleglejsze wsie i miasta z dużymi elektrowniami. Dodatkowo, długi przesył skutkuje stratami na dostarczanej energii elektrycznej. Odpowiedzią Unii Europejskiej na te problemy są klastry energii. Te stworzone w unijnej dyrektywie RED II społeczności energetyczne posiadają wszelkie atuty, mające doprowadzić do zmniejszenia śladu węglowego, kosztów przesyłu energii, a dodatkowo zwiększają bezpieczeństwo państwa. Klaster energii to podmiot funkcjonujący na obszarze powiatu. Co do zasady, w jego skład wchodzą samorząd terytorialny, spółki komunalne, najbardziej energochłonni przedsiębiorcy, wytwórcy energii oraz spółdzielnie energetyczne lub inne organizacje pozarządowe. Klaster energii koordynuje produkcję oraz dystrybucję energii elektrycznej, dążąc do zbilansowania ich z istniejącym zapotrzebowaniem. Rozproszenie klastrów energii (a więc nowych źródeł energii, a także centrów zarządzających dystrybucją), zwiększa poziom bezpieczeństwa energetycznego lokalnych samorządów, przedsiębiorców oraz obywateli. Ale co najważniejsze i co jest istotą trwającej transformacji energetycznej, stworzenie wyspowego systemu energetycznego, opartego o klastry energii, prowadzi w sposób nieubłagany do znacznej decentralizacji sektora energetycznego. Niewątpliwie dzięki odpowiednim regulacjom, największe narodowe spółki energetyczne utrzymają swoją wiodącą rolę, niemniej lokalni przedsiębiorcy dostaną nagle alternatywę. Przestrzeń wyboru, która umożliwi niższe koszty energii oraz stały dostęp do ich dostaw.